Niezaprzeczalnie dumny los blogera
Pęd do konsumpcji, tempo życia, specjalny system oświaty tak zorganizowany, by produkował jak największą rzeszę konsumentów, nie przeszkadzając w funkcjonowaniu systemu, jako że wszelka refleksja, każdy cień indywidualizmu mogą być w podobnie ustawionym systemie zagrożeniem; to wszystko powoduje, że jednostce nie chce się myśleć, a nawet jeśli, nie ma na myślenie czasu, gdyż narzucany przez system pęd do konsumpcji generuje najgorszy znany we wszechświecie wyzysk: wynikającą z subiektywnej potrzeby każdego z nas konieczność zarabiania na coraz to nowe gadżety. Jodi Dean w swoich rozważaniach o blogowaniu znajduje etykietę, panujący system nazywając informacyjnym kapitalizmem (communicative capitalism – zdaję sobie sprawę, że moje tłumaczenie może do angielskiego tworu nie przylegać), ja natomiast sądząc, iż liczą się tylko konkretne jednostki i ich związki w rzeczywistym świecie, czy też zjawiska z tymi związkami połączone, uważam, że niczego nowego nie wnosi wprowadzanie kolejnych etykiet, gdyż przypomina bardziej szamańskie zaklinanie świata przy pomocy słów, w których nie muszą kryć się jakieś pojęcia.
Otóż – na szczęście – w zglajszachtowanym świecie, w jak najbardziej pozbawionych refleksji jednostkach istnieją ambicje, wynikające – właśnie – z woli najszerszego posiadania. Ambitne jednostki pragnące odróżniać się od innych posiadaniem większej liczby gadżetów odcinają się od reszty dzięki woli. Wyścig szczurów generuje nowe elity, być może szybciej przemijające, a jednak elity. Pojawiają się one w masowym społeczeństwie własnie na poziomie instrumentu informacyjnego, czyli w Internecie, gdyż do takiego instrumentu każdy z nas ma dostęp. Internet jest najbardziej demokratycznym sposobem kreowania elit. Swoistą kuźnią arystokacji, która w sprzężeniu zwrotnym kształtuje wzorce zgodne z celami wyznaczonymi przez funkcje systemu. W kapitalizmie powstał zupełnie komunistyczny podsystem, służący do utrzymania takiego kapitalizmu, który zaspokaja potrzeby każdego dzięki rynkowi konsumpcji. I tutaj, właśnie, widzę ratunek.
Dodaj komentarz